wiersze

wtorek, 5 kwietnia 2016

Pani Jesień

 Czy czujesz tą ciszę?
 Ona odeszła.
 Bursztynowa Pani, która przygnała chłód razem z chmurami.
 Wszyscy uradowani.
 Myślą. "Już chorym nie będe, już zmęczone oczy nie  nawiedzą mnie.
 Kobieta liśćmi zamaskowana nie odwiedzi Mnie."
 Bo to żywa jest półśmierć. Przychodzi tylko na trzy    miesiące roku
 i  Swymi umiejętnościami chwali się.
 Niczym przyjemnym spotkanie z Nią.
 Kaleczy ciało od śroka i ciągle kichać się chce.
 Drzew nie zabija. Tylko niszczy liście powoli.
 Nie na jedno spotkanie...
Wysysa z Nich energie i zieleń.
Nie mają czasu, ni siły, by przeciwstawić się Jej.
Słabną powoli...
Zmieniają kolory Swe w odcienie pomarańczu, brązu, czerwieni
By na końcu nie wytrzymać i opaść.
Wtedy Ona przechodzi ulicą, lasem, borem...
Wynajduje najpiękniejsze i do wielkiego kosza chowa Je.
A gdy wreszcie odchodzi zaszywa się w nieznanym Nam miejscu i szyje.
Szyje piękną suknię, by za rok móc ją przyodziać.
Abyśmy podziwiali Jej pracę...
A tak na prawdę nieświadomi My
oglądamy tylko cierpienia pięknych liści i drzew...

Taki krótki znaleziony dzisiaj monologo wierszyk. Anuż się komuś spodoba :)


1 komentarz:

  1. "oglądamy tylko cierpienia pięknych liści i drzew..."
    jak to pięknie ubrałaś w słowa *0*

    olusiek-blog.blogspot.com- klik!

    OdpowiedzUsuń